Dlaczego nie moge samemu zVibe Code'ować strony ?
Poznaj plusy i zagrożenia vibe codingu z perspektywy osoby nietechnicznej. Albo dowiedz się, jak usunąć produkcyjną bazę danych jednym promptem „make no mistakes”.

Zdjęcie: Daniil Komov / Unsplash
Dzięki narzędziom AI niemal każdy może zbudować stronę internetową, opisując ją zwykłymi słowami. Wpisujesz prompt, dostajesz stronę. Po co więc komuś za to płacić?
Bo za hasłem „make it work, make it pretty, make no mistakes” kryje się długa lista rzeczy, których prędzej czy później będziesz musiał się nauczyć. Vibe codingiem da się osiągnąć świetne efekty, ale płacisz za nie czasem, ryzykiem i uwagą odciąganą od Twojego biznesu. Zobaczmy, jak zwykle wygląda ta droga.
Rabbit hole zaczyna się pierwszego dnia
Poproś AI o zbudowanie strony, a najpewniej sięgnie po Next.js, popularny framework oparty na React. Dobry wybór, tylko że teraz masz projekt pełen plików, folderów i pojęć, których nie znasz. Gdy coś się psuje, czytasz kod, którego nie napisałeś i do końca nie rozumiesz.
Potem trzeba wrzucić stronę do sieci. AI zaproponuje Vercel, bo jest prosty i ma darmowy plan. O czym może nie wspomnieć: darmowy plan Hobby w Vercelu jest przeznaczony wyłącznie do użytku osobistego i niekomercyjnego. Strona firmowa wymaga płatnego planu Pro za 20 USD miesięcznie za użytkownika, zgodnie z cennikiem Vercela.
Żeby wdrożyć stronę na Vercelu, połączysz go z Gitem i GitHubem. Więc teraz uczysz się kontroli wersji: commitów, branchy, pushy i tego, co robić, gdy coś pójdzie nie tak.
Twoja strona potrzebuje też adresu, więc witaj w świecie domen i DNS. Kupisz domenę, skierujesz rekordy na Vercel, poczekasz na propagację i będziesz się głowić, czemu nadal nie działa.
Nic z tego nie jest niemożliwe. Ale przyszedłeś po stronę internetową, a już siedzisz po uszy w czterech narzędziach.
W pogoni za efektem „wow”
Strona działa, ale wygląda jak każda inna wygenerowana przez AI. Chcesz, żeby się wyróżniała. Zaczynasz więc szukać i odkrywasz biblioteki UI takie jak shadcn/ui i React Bits, pełne animowanych teł, świecących kart i błyszczących efektów tekstu.
Tu robi się niebezpiecznie. Każda biblioteka ma własną konfigurację, własne zasady stylowania i własny sposób, w jaki psuje się w połączeniu z inną. Jeden efekt prowadzi do następnego. Popołudnie zamienia się w tydzień testowania.
Łatwo wpaść w otchłań nieskończonych możliwości. Zawsze jest jeszcze jedna animacja, jeszcze jeden komponent, jeszcze jedna poprawka.
Kiedy strona staje się aplikacją
Przy prostej, statycznej stronie vibe coding może się sprawdzić. Nie ma logowania, nie ma przechowywanych danych i niewiele może pójść naprawdę źle.
Ale firmy rosną. Wkrótce zechcesz mieć formularz kontaktowy, który wysyła maile, newsletter, rezerwacje, konta klientów albo zamówienia online. Wtedy Twoja strona staje się aplikacją, a lista rzeczy do nauczenia mocno się wydłuża:
- Baza danych do przechowywania informacji. Pewnie wylądujesz na czymś w rodzaju darmowego planu Supabase albo Prismie podłączonej do bazy, którą też musisz postawić i hostować.
- Wysyłka e-maili, które faktycznie trafiają do skrzynek, a nie do spamu.
- Uwierzytelnianie: logowanie, hasła, resetowanie haseł, sesje.
- Bezpieczeństwo: trzymanie kluczy API poza kodem, ochrona formularzy przed spamem i nadużyciami oraz pewność, że jeden klient nie zobaczy danych innego.
- Przepisy o danych osobowych: gdy tylko przechowujesz imiona, adresy e-mail czy numery telefonów, obowiązuje Cię RODO.
AI potrafi napisać kod do tego wszystkiego. Nie potrafi jednak wziąć za niego odpowiedzialności. Jeśli nie rozumiesz, co zostało wygenerowane, nie ocenisz, czy jest bezpieczne. A wyciek danych kosztuje dużo więcej niż jakakolwiek strona.
Właściciel firmy czy vibe coder?
Zdjęcie: Vitaly Gariev / Unsplash
Zsumuj to wszystko: framework, hosting, Git, domeny, biblioteki UI, bazy danych, e-maile, uwierzytelnianie, bezpieczeństwo i ochrona danych. To już nie jest „budowanie strony”. To pierwszy rok nowej kariery.
I tu pojawia się prawdziwe pytanie. Założyłeś firmę, żeby ją prowadzić, czy żeby zostać programistą? Każda godzina spędzona na debugowaniu wdrożenia czy porównywaniu bibliotek animacji to godzina, której nie poświęcasz klientom, produktowi ani sprzedaży.
Tak, vibe codingiem da się osiągnąć świetne efekty. Ale płacisz za nie swoim czasem, skupieniem i ryzykiem, że wypuścisz coś, czemu nie możesz w pełni zaufać. Dla większości właścicieli firm taka wymiana się nie opłaca.
Jeśli lubisz techniczną stronę, śmiało, baw się dobrze. Jeśli wolisz skupić się na swoim biznesie, od tego jesteśmy my. Website Refinery buduje strony internetowe oraz aplikacje webowe i mobilne, a także dopracowuje istniejące, żebyś nie musiał uczyć się tego wszystkiego sam. Opowiedz nam o swoim projekcie.
Źródła
Potrzebujesz pomocy ze stroną?
Napisz, co chcesz osiągnąć, a doradzimy, od czego zacząć.
Więcej wpisów
Dlaczego wygląd Twojej strony internetowej ma znaczenie?
Klienci oceniają Twoją firmę po stronie internetowej, zanim przeczytają choć jedno słowo. Sprawdź, co mówią badania o tym, jak wygląd i szybkość strony wpływają na zaufanie, zaangażowanie i sprzedaż.
WordPress czy własny kod: kiedy zrobić to samemu, a kiedy zlecić profesjonalistom
Kiedy wystarczy samodzielny WordPress, a kiedy warto zlecić stronę profesjonalistom? Podpowiadamy, jak wybrać.

